czwartek, 25 grudnia 2014

112.

20 grudnia Tintin skończył roczek. Rysunek znaleziony na Incidental Comics idealnie oddaje moje odczucia, łącznie z tym o życiu towarzyskim ;)

Zleciało migusiem, młody płynnie przepoczwarzył się z nieporadnego niemowlaczka w małego chłopczyka. Małego, kochanego chłopczyka, który postanowił wystartować z chodzeniem na 5 dni przed urodzinami, szczerzy pięć zębów w uroczym uśmiechu i testuje naszą cierpliwość za pomocą przeszywających pisków.  Lubi jak mu nucę (nie mam odwagi śpiewać, od tego moje własne uszy puchną - a może on zasypia nie ukołysany matczynym głosem, lecz w ucieczce przed mym wyciem?). Lubi banany. Lubi się bawić w chowanego. I w gonitwy po łóżku. Wspinaczki. Światełka. Łyżeczki i kubeczki po jogurtach. Nie lubi... czy to ważne? I tak go trzeba przewijać i przebierać, a czapkę w drodze wyjątku akceptuje w wózku, jako nieodłączną część spaceru.

środa, 5 listopada 2014

111.

Humor hermetyczny
kolega: no i oczyszczamy to białko, ale po sekwencjonowaniu plazmidu okazało się, że tam jest mutacja, to Kaśka dała nam nowy plazmid, tym razem na pewno dobry, ale tam była ta sama mutacja. To jestem ciekawy, czy ona wszystkich swoich wcześniejszych badań nie robiła na mutancie
ja: a co to za mutacja? może kodon STOP się wstawił po 3. aminokwasie?

no co? mi się wstawił...

niedziela, 26 października 2014

110.

Gdyby Mickiewicz, pisząc "Odę do młodości" miał malutkie dziecko, nie pisałby tak beztrosko "Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga"

Albo Oda wyglądałaby mniej więcej tak:


Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
Nie!
Młodości! dodaj mi skrzydła!
Dotykaj!
Niech nad martwym wzlecę światem
Tej!
W rajską dziedzinę ułudy:
Świeczki!*
Kędy zapał tworzy cudy,
Nowości potrząsa kwiatem
I obleka w nadziei złote malowidła.
(omatkoicórkoniecierpiępoezji)

*zapewne bardziej współczesny poeta napisałby Nie! Gryź! Tych! Kabli! ale ponieważ omatkoicórkoniecierpiępoezji to nie wiem, co tam pisują współcześni poeci.
A propos kabli, skrzacik podłącza się do każdej znalezionej wtyczki. Odkurzacz jeszcze nie wie, że powinien wtedy zacząć działać.

Gdyby królowie polscy tak bronili kraju, jak młody broni się przed włożeniem mu spodni, to do rozbiorów by zapewne nie doszło. Do ubiorów zresztą też nie.

Tymczasem przyszły wódz ćwiczy przemowy. W łazience przy brodziku. Zaczął od ofuknięcia szamponów, teraz przemowy są bardziej płomienne.

Przed łapkami sięgającymi zabezpieczamy to i owo. Np. szuflady rzepami. Rzepy są interesujące niezwykle, dopóki są zarzepione. Zerwane dyndają smętnie i stają się niewidzialne. Z kolei door stop (zrobiony specjalnie, jak twierdzi na opakowaniu producent, w nieprzyciągającym wzroku dziecka kolorze brązowym) przyciągnęły uwagę natychmiast po zastosowaniu. Zostały od razu wyciągnięte i pociumkane, gdyż najlepszym gryzakiem jest wszystko poza gryzakami (matczyne obojczyki zajmują dość wysoką pozycję), a następnie porzucone. Podstępnie ojcu pod nogi, w końcu kolor wzroku nieprzyciągający.

Parę dni temu skrzacik fikający w pościeli zgubił skarpetkę. Kiedy mu ją daliśmy, spojrzał co to, po czym usiadł i zaczął oglądać swoją gołą stópkę.

piątek, 17 października 2014

109.

Miałam opisać parę scenek z życia ale nie mogę pisać bo trzymam szafę bo dzieć mi krzesłem kręci...

Dzisiaj.
Tatuś: Papa ist immer der beste, ja?
Synek: ma ma ma ma ma ma

Ha!

środa, 10 września 2014

108.

Do Paszczaka już dawno nie mówimy Paszczak, mniej więcej od momentu, kiedy przeczytaliśmy, że dziecko zaczyna reagować na swoje imię. Na to właściwe reaguje świetnie, na odmiany i przezwiska pozostaje obojętny.
Tymczasem jego drugim imieniem powinno być Duszek. Skrót od Rozpierduszek. Tornado też po sobie nie sprząta.

Niezmiennie ludzie (czytaj: dotyczy głównie żeńskiej części rodziny w wieku każdym) dostają na jego widok małpiego rozumu... przy czym zaczynają się zachowywać, jakby był okazem zwierzątka:
*ciu ciu ciu popatrz na mnie (a co tam, że własnie kontempluje kwiatki albo rozważa anatomię lampy, musi NATYCHMIAST spojrzeć na babcię/ciocię), głupim odgłosom towarzyszy często machanie rękami i pstrykanie palcami
*aaaa spojrzał na mnie/ ziewnął/ kichnął/ macha rączką/ nieeee patrz on stoi! nie wierzę, on stoi!
*pomachaj PAPA/ powiedz mama - ma ma, MA MA MA MA (moje komentarze, że może nie chce, w sumie to jeszcze nie umie, jest zmęczony itp. kwitowane są lekkim fochem "no przeciez wiem, ale mogę sobie z nim pogadać"  -  i dawaj ta sama jazda od nowa)
Oczywiście cieszę się, że mój synek pozytywnie wpływa na ludzi (nawet pan w aptece zaczął stroić miny), chciałabym tylko, żeby wykazywali więcej zrozumienia dla niego jako odrębnej istotki, a nie tresowanej małpki klaszczącej na zawołanie

Tak tak, co się matka naogląda ludzi, chowając się za swoim dzieciaczkiem, to jej. Co sobie wyciągnie wnioski - to też jej. A jeden z wniosków jest taki, że dzidziuś jest zwierciadłem ludzkich kompleksów. Albo raczej posiada moc ich uzewnętrzniania.
Na przykład dzidziuś się uśmiecha patrząc na prababcię, a prababcia na to: co, śmiejesz się ze starej babci, bo ma czerwony nos? nie patrz na babcię, babcia jest stara i brzydka, popatrz na swoją mamę... Albo synek przygląda się (opuchniętym po wycieczce) stopom cioci, więc ciocia do niego: nie patrz, moje stopy są takie brzydkie, okropnie opuchnięte, popatrz na drugiej ciotki stopy, zobacz jakie ładne i ma taki lakier kolorowy...



Oczywiście, że mój synek jest pępkiem świata. Tylko jeszcze nie wie, że świat ma więcej pępków.

czwartek, 4 września 2014

107.

Odwiedziliśmy wczoraj moją pracę, a Jego Wysokość hojnie obdarzał nowopoznane "ciocie" uśmiechami i królewskimi pozdrowieniami. Do niektórych (wysoka blondynka, ma chłopak gust) nawet zagadał, łaskawie wypluwając smoczek. (A panie w autobusie: patrz, jaki zamyślony, o, aż buzię otworzył, ooo popatrzył na mnie! a, i jeszcze od innej pani usłyszałam: taki duży synek, a taka młoda mama)
I refleksja: naturalne, że każdy w pierwszym momencie szuka podobieństwa  - do mamy czy do taty? A Paszczak ma nawet bodziaka z napisem "klon tatusia" (made by mamusia). Więc zastanawia mnie, dlaczego wszyscy myślą, że mam z tym problem, bo po stwierdzeniu, że jednak nie jest do mnie podobny, no może troszeczkę, następują litanie pocieszeń i rodzinnych opowieści, jak to syn znajomych był podobny do ojca, ale z wiekiem stał się zupełnie podobny do matki... albo jeszcze lepsze: no tak, podobny do taty, no szkoda. Szkoda? Tak, bo syn powinien być podobny do matki, a córka do ojca, to wtedy będą ładni (!) (nie wymawiając dwie znane polskie aktorki są dobrym przykładem, że niekoniecznie).
W domu niezmordowanie wskazuje nam czego jeszcze przed nim nie zabezpieczyliśmy (nasza wyobraźnia,w przeciwieńswtwie do jego chęci, jest jednak mocno ograniczona). A właśnie Pstryk - new achievement unlocked - zaczął stawać. I łapać guzy, bo czasem podłoga atakuje znienacka. Na guza mamy przykładały nam nóż... ja raczej wyciągam jogurt z lodówki, ale taka zimna pierwsza pomoc nie znajduje uznania.
Zaprzyjaźnił się z odkurzaczem. Można przy nim stać, wciskać guziki, ciągnąć za trąbę, a jak tata robi, ze kabel wziuuuuuuuuu - znika - to w ogóle czary.
Na bazarze Paszcz wdał się w dyskusję, nie wiem za czym optował, ale mina wskazywała, że nie zgadza się z przedmówcami... na bazarze pan sprzedający czapeczkę zaskoczył mnie... wydanym mi paragonem z najprawdziwszej kasy... na bazarze stoi szeptucha i nawiedzonym głosem szepce: polski czosnek polski czosnek polski czosnek

A czas zapier... pędzi strasznie, i co na to pan Einstein?

niedziela, 22 czerwca 2014

106.

Brokuły są jak fraktale - dzielą się na mniejsze cząstki, które dzielą się na mniejsze cząstki, które dzielą się na mniejsze cząstki...