Rady płyną nieustannie, sączone ostrożnie, co bym nie ofukała, bo dlaczego on ma zimne rączki ubierz go, iksińska mówiła, że... a ona jest lekarzem, więc dlaczego wy i może jednak, a dlaczego z tym wózkiem przy ulicy większej a nie mniejszej bo spaliny nie idź tędy i co z tego że mniejsza nieprzejezdna...
ale: ty jesteś matką, ty wiesz co jest dla twojego dziecka najlepsze i zrobisz jak chcesz (powiedziane z lekkim fochem na próbę dyskusji/negocjacji/tłumaczenia)
A kiedy proszę o radę, albo próbuję sie podzielić wątpliwościami: ty jesteś matką, ty wiesz co jest dla twojego dziecka najlepsze (powiedziane tonem: ja nic nie wiem, mnie nie pytaj, jeszcze będzie na mnie; ewentualnie cichy wyrzut, że przecież mieli się nie wtrancać, to czego chcę).
Co za kretyńska, przepraszam szanowną rodzinkę, odzywka. Że niby jak matka to wie najlepiej. A skąd ma wiedzieć? owszem, wie może lepiej, czy ten płacz oznacza marudzenie czy złość, a może głód, wie lepiej czy chce smoka czy jednak nie, wie lepiej, że teraz brzuszek do brzuszka a nie na plecki... ale i tak się myli. Ale skąd ma wiedzieć wszystko inne? co znaczy wysypka, albo czy nie za wolno rośnie, albo czy jakis objaw to coś poważnego, czy drobiazg? Zwłaszcza matka pierwszego dziecka, ale w sumie każde dziecko może byc zupełnie inne... nagle wszystkie mamy babcie ciocie, okazuje się, już nie pamiętają, co to znaczy mieć dziecko, radź sobie sama kobieto.
Jak uznam, że kwas siarkowy jest idealnym dodatkiem do kąpieli, to też powiedzą, że matka wie najlepiej? i dodadzą Pamiętaj chemiku młody...
[najbardziej rozwaliła mnie moja mama, kiedy Paszcz miał niecałe 2 tygodnie i piewszy dzień, że darł się i darł i nijak nie mógł się uspokoić chyba całe popołudnie. Byłam na skraju wyczerpania, sama ryczałam, w końcu mąż mnie z domu wykopał wieczorem, żebym złapała oddech. Wracając zajrzałam do mamy, która pod moją nieobecność zajrzała do Paszczaka, a jak przyszłam, to spokojnie stwierdziła, że przecież wystarczyło jak mu podała smoczek i od razu zasnął. Nie wytrzymałam i znów się poryczałam, i wyszłam już bez tłumaczenia o co chodzi, omal nie trzasnęłam drzwiami. Bo mama przyszła na gotowe, czyli Paszczak po prostu padł ze zmęczenia od darcia pysia, a tu mi jakieś insynuacje, że głupi smoczek wystarcza. Mąż spokojnie stwierdził, że pewnie to baby blues, i że następnym razem będzie lepiej... blues nie blues, popłakać pozwolił, i rzeczywiście potem już było lepiej. Albo nie gorzej.
Na drugim chyba miejscu są teściowie, którzy mieszkają daleko, więc głównie telefon... a przez telefon: ojej jak słodko (Paszczak ryczy, że ledwo słyszę własne myśli, a co dopiero ich w słuchawce). Tłumaczę, że wcale nie słodko, ale zrozumieli dopiero, jak przyjechali i się na własnej skórze przekonali. Miałam złośliwą satysfakcję, ale dzielnie powstrzymałam się od ...a nie mówiłam?
...teściowie ex aequo z jedną z moich babć, która również słysząc popłakiwanie uznała je za urocze, a jak powiedziałam, że płacz 90 dB (ach te aplikacje na smartfona) prosto do ucha wcale milusi nie jest to kazała mi być cicho, bo teraz ona mówi. Pfff]
Krasnoludek siedzi przycupnięty pod gałązką i obserwuje. A potem zapisuje różne przemyślenia. Sytuacje i sytuacyjki. Czasem frustracje. Nie wszystko trzeba od razu brać śmiertelnie poważnie.
środa, 26 lutego 2014
niedziela, 2 lutego 2014
93.
Jedzenie z piersi ma swoje zalety (cycki cycki cycki)
i swoje wady (mleko mleko mleko znowu mleko, mleeeeee)
czwartek, 16 stycznia 2014
92.
Zadziwiające, że i u mnie i u mojego brata podobieństwo synków poszło dokładnie tą sama linią
syn - tata - babcia - pradziadek
na dodatek zero podobieństwa do mamusi
przynajmniej, póki co, zewnętrznie
syn - tata - babcia - pradziadek
na dodatek zero podobieństwa do mamusi
przynajmniej, póki co, zewnętrznie
poniedziałek, 6 stycznia 2014
91.
Mąż się zdziwił, jak podczas karmienia zawołałam, żeby podał mi "Słownik mitów i tradycji kultury" Kopalińskiego.
Jeszcze bardziej się zdziwił, gdy poprosiłam, żeby mi go podłożył pod stopę, bo Paszczak miał za nisko główkę.
Jeszcze bardziej się zdziwił, gdy poprosiłam, żeby mi go podłożył pod stopę, bo Paszczak miał za nisko główkę.
piątek, 3 stycznia 2014
90.
Mam dwa tygodnie.
Uśmiecham się.
Robię tyle minek i gestów, że mógłbym cały tokszoł sparodiować, nawet układam z łapek daszek jak pani kanclerz. Mama lubi obserwować mój pokaz min, jak się budzę.
Jak mnie położą na brzuszku, to podnoszę główkę. Lubię patrzeć na światło.
Czasem dostaję kolkę i wtedy mogę płakać godzinami, nawet moja mama wysiada i też płacze. Ale sama sobie winna, po co jadła cebulę?
Czasem dam rodzicom pospać w nocy, niech tylko robią przerwy na pieluchę i cyca. Tylko dwa razy.
A rano, jak już jestem najedzony, marudzę trochę i wtedy spędzam przedpołudnie w ramionach mamy, ona w tym czasie próbuje coś robić na komputerze i tak śmiesznie wszystko pisze jedną ręką. Taty objęcia też lubię, są takie silne i tata ma większe ręce, więc pewniej mnie trzyma. W końcu jestem facetem, nie mogę całego dnia spędzać tylko w damskim towarzystwie. Tata chyba to rozumie, bo zaczął ćwiczyć wiązanie chusty.
Właśnie odkryłem, że mogę mieć nóżki wyprostowane, i jestem wtedy taaaaaki długi.
A mama zawsze ma radochę kiedy robię
Fredka!
Uśmiecham się.
Robię tyle minek i gestów, że mógłbym cały tokszoł sparodiować, nawet układam z łapek daszek jak pani kanclerz. Mama lubi obserwować mój pokaz min, jak się budzę.
Jak mnie położą na brzuszku, to podnoszę główkę. Lubię patrzeć na światło.
Czasem dostaję kolkę i wtedy mogę płakać godzinami, nawet moja mama wysiada i też płacze. Ale sama sobie winna, po co jadła cebulę?
Czasem dam rodzicom pospać w nocy, niech tylko robią przerwy na pieluchę i cyca. Tylko dwa razy.
A rano, jak już jestem najedzony, marudzę trochę i wtedy spędzam przedpołudnie w ramionach mamy, ona w tym czasie próbuje coś robić na komputerze i tak śmiesznie wszystko pisze jedną ręką. Taty objęcia też lubię, są takie silne i tata ma większe ręce, więc pewniej mnie trzyma. W końcu jestem facetem, nie mogę całego dnia spędzać tylko w damskim towarzystwie. Tata chyba to rozumie, bo zaczął ćwiczyć wiązanie chusty.
Właśnie odkryłem, że mogę mieć nóżki wyprostowane, i jestem wtedy taaaaaki długi.
A mama zawsze ma radochę kiedy robię
Fredka!
poniedziałek, 30 grudnia 2013
89.
[werble]
20 grudnia na świecie pojawił się Paszczak
słodka kopia tatusia (przynajmniej dopóki nie dostanie napadu płaczu)
ogarniamy instrukcje obsługi, mąż wspiera się taką:
20 grudnia na świecie pojawił się Paszczak
słodka kopia tatusia (przynajmniej dopóki nie dostanie napadu płaczu)
ogarniamy instrukcje obsługi, mąż wspiera się taką:
PS. scena w sklepie, 9 dni po porodzie:
stoimy w kolejce, jakaś pani odwraca się, patrzy na mnie i stwierdza: ojej, pani w ciąży
ja: już nie
:)
(szanowni państwo, kto nie wie, to niech się dowie: po ciąży brzuch nie znika natychmiast z opuszczeniem go przez lokatora, tuż po porodzie wygląda się mniej więcej jak w piątym miesiącu ciąży. To stopniowo znika wraz z powrotem macicy do stanu z grubsza wyjściowego... A celebrytki pokazujące się tydzień po porodzie w stanie, jakby nigdy nie były w ciąży, cóż... je stać na to, żeby się tak... jak to się teraz mówi?... wystylizować)
czwartek, 5 grudnia 2013
88.
Czekamy z niecierpliwością, aż synek znajdzie się po tej lepszej stronie brzucha. Ale na razie nawet argument, że tu są cycki na niego nie zadziałał.
Rozmawiam z babcią, babcia wspomina, że w ciąży utyła X kg. I mówi, że to strasznie dużo, i niedobrze, ale ja to nic nie utyłam poza brzuchem, no nic zupełnie po mnie nie widać. No cóż, nie wie, że utyłam prawie X.
Jeśli chodzi o wygląd w ciąży, to przez całe życie nie usłyszałam tylu komplementów, co przez ostatnie ok. 8 miesięcy. Nawet kiedy wstaję ledwo żywa, po nieprzespanej nocy, zapuchnięta i blada - też słyszę, że wyglądam pięknie :)
Rozmawiam z babcią, babcia wspomina, że w ciąży utyła X kg. I mówi, że to strasznie dużo, i niedobrze, ale ja to nic nie utyłam poza brzuchem, no nic zupełnie po mnie nie widać. No cóż, nie wie, że utyłam prawie X.
Jeśli chodzi o wygląd w ciąży, to przez całe życie nie usłyszałam tylu komplementów, co przez ostatnie ok. 8 miesięcy. Nawet kiedy wstaję ledwo żywa, po nieprzespanej nocy, zapuchnięta i blada - też słyszę, że wyglądam pięknie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

